Morze. Mazury. Góry.
W zasadzie wymieniłem wszystkie, jak na mój gust, cuda Polski. Dlaczego te?
Morze-uspokaja mnie. Jeżdżę, kiedy tylko mogę. Zimą jest najpiękniejsze. Mało turystów, spokój, szum fal. Marzenie? Zachód słońca, butelka wina i morze w tle. Ale na to jeszcze trochę zapewne poczekam. Największa atrakcja-rezerwat żubrów w Międzyzdrojach. Pomimo nazwy, odwiedzam tam bieliki-drapieżniki wielbię.
Góry-w Tatrach byłem raz. Za czasów średniej aktywności fizycznej, gdy zdrowym żywieniem i zaletami aktywności fizycznej niezbyt się przejmowałem. Ale do tej pory pamiętam te wszystkie skały, wąskie przejścia, przełęcze... Cudo. Zdjęcia w ogóle nie oddają cudowności tej krainy.
Mazury-kolejny raz woda. Piękne jeziora, dokoła spokój, cisza, totalne oderwanie. Urok, magia.
________________________
Bo mnie cieszy większa grupa kruków na jakimś większym kawałku trawnika, drogi Czytelniku. Tak, dokładnie-cieszą mnie pierdoły. Staram się je zauważać, doceniać.
Momenty.
Chwile, które nigdy więcej się nie powtórzą. Chwile moje, tylko moje.
W końcu to, co siedzi w mojej głowie, jest wyłącznie moje-mogę się podzielić częścią z Tobą, ale pamiętaj-tylko częścią.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz